5 edycja

Co dalej z inteligencją?

Festiwal Nowe Oświecenie

Wraz z upadkiem Polski pod koniec XVIII wieku rozpoczął się zmierzch stanowiącej polityczno-ekonomiczną elitę szlachty, a jej miejsce zaczęła zajmować nowa warstwa społeczna, składająca się z ludzi, którzy swą pozycję zawdzięczali wykształceniu, cechom charakteru i pracy na rzecz ogółu. Filozof Karol Libelt nazwał ich w 1844 roku inteligentami i od tego czasu pojęcie inteligencji zaczęło być jedną z najważniejszych kategorii socjologicznych. Miała ona charakter demokratyczny i inkluzywny, inteligentami zostawali bowiem zarówno „wysadzeni z siodła” herbowi, jak i potomkowie chłopów pańszczyźnianych oraz mieszczan. Liczył się nie cenzus majątkowy, tylko przymioty umysłu i postawa wobec innych. Inteligenci mieli poczucie misji i wypełniali ją jak najlepiej potrafili, nauczając, tworząc, pracując dla dobra wspólnoty, stawiając jej interes ponad własny. Częściej niż dorobkiewiczami, choć i tacy się zdarzali, inteligenci byli „siłaczkami”, doktorami Judymami, powstańcami poświęcającymi życie dla ojczyzny. Wykładowcami akademickimi, lekarzami, prawnikami, inżynierami, pisarzami. Godnym podziwu, szanowanym kwiatem narodu.

W okresie PRL-u inteligenci stali się niewygodni, potrafili bowiem niezależnie myśleć i mieli swój etos. Komuniści zaczęli więc tradycyjną inteligencję przeciwstawiać „inteligencji pracującej”, pochodzącej z awansu społecznego i posłusznej władzy, która dawała przywileje, ale mogła je też łatwo odebrać. Tradycyjny inteligent bywał dla nich „inteligencikiem” o podejrzanej proweniencji, kimś, kto knuje przeciwko sojuszowi robotniczo-chłopskiemu. Opierający się naciskom naukowcy, twórcy czy dziennikarze ciągle jednak mieli przemożny wpływ na życie społeczne i siła polityczna musiała się z nimi liczyć. Do upadku reżimu walnie przyczyniła się zarówno literatura drugiego obiegu, jak i zbliżenie się inteligentów z robotnikami, co zaowocowało masowym ruchem „Solidarności” i ostatecznym bankructwem „demokracji ludowej”.

Głęboka erozja etosu inteligenckiego nastąpiła dopiero po upadku komunizmu, kapitalizm bowiem większy nacisk kładł na zaradność, a nie na wartości. Inteligenci stawali się coraz bardziej profesjonalistami, monetyzującymi zdobytą wiedzę, a idealizm zaczął być wypierany przez pragmatyzm. Profesor starej daty już nie zawsze budził podziw, bowiem od liczby książek, jakie miał na półce, bardziej liczyła się liczba zer na koncie. Warstwa umysłowa przeobraziła się w klasę średnią, goniącą za sukcesem finansowym i zachodnim poziomem życia. Jednocześnie niektóre odłamy tradycyjnej inteligencji, jak na przykład nauczyciele, zaczęły się pauperyzować, tracąc społeczny posłuch i znaczenie.

Wielu inteligentów odcięło się od swoich korzeni. Zaczęli gardzić „ciemnym ludem”, mającym gorszy gust, hołdującym prostym rozrywkom. Zamieszkali na grodzonych osiedlach, chodzą do modnych teatrów, bywają na koncertach gwiazd. Stali się elitą i nie czują potrzeby bratania się z plebsem. A ci, którzy nadal wyznają stare wartości, siedzą zamknięci w dusznych pokoikach dotowanych przez państwo zakładów naukowych i produkują nieczytane przez nikogo rozprawy i eseje. Prasa drukowana upada, a książki, choć jeszcze się ukazują, stały się produktem, źródłem rozrywki. Zresztą, więcej dziś ludzi pisze niż czyta.

Wiedza, której depozytariuszem byli ludzie wykształceni, doświadczeni i obyci w świecie, nie stanowi już dziś wtajemniczenia. Jest na wyciagnięcie ręki, wystarczy wstukać pytanie do komputera czy telefonu i po chwili znamy odpowiedź. Po co nam tradycyjna inteligencja, skoro mamy sztuczną inteligencję! A przecież warto pamiętać, że to tylko zbiór danych, często zresztą bałamutnych, wymagających objaśnienia i interpretacji. Czy nie potrzebujemy już przewodników, którzy nie są chodzącymi magazynami faktów i liczb, lecz mędrcami i autorytetami? Może więc idea inteligencji nie jest zupełnie martwa, tylko wymaga przedefiniowania i wprowadzenia na nowo do społecznego obiegu? Z całą pewnością znalazła się na dziejowym zakręcie i tylko od nas zależy, czy trafi do lamusa historii, czy też zyska nowe życie.

Zagadnieniu inteligencji postanowiliśmy poświęcić piątą edycję Festiwalu Nowe Oświecenie, którego celem jest namysł nad rzeczywistością i kształtującymi ją ideami. Przez osiem dni (od 17 do 24 października) w Ursynowskim Centrum Kultury „Alternatywy” odbywać się będą dyskusje, spotkania i rozmowy z przedstawicielami różnych obszarów humanistyki, pisarzami, publicystami, ludźmi teatru i filmu, artystami sztuk wizualnych oraz aktorami życia społecznego, a także warsztaty, wystawa, seanse filmowe, spektakle i koncerty. Odnosić się one będą do książek, które są osią naszej corocznej intelektualnej przygody.

dr Krzysztof Czubaszek
dyrektor Ursynowskiego Centrum Kultury „Alternatywy”
twórca i dyrektor programowy Festiwalu Nowe Oświecenie

logotyp festiwalu

Przewijanie do góry